Konferencje ze św. Elżbietą
3. Na ścieżce głębi którą jest Bóg. Mieszkać wewnątrz siebie

    Ten wymiar naszej wewnętrznej przestrzeni, naszej duszy jest mało znany współczesnemu człowiekowi. Trochę mówi o tym wymiarze psychologia, ale ta wiedza o naszej psyche w niewielkim stopniu dotyka głębi człowieka, bardziej adekwatna jest tutaj przestrzeń duchowa i duchowa wiedza.
 
    Warto więc posłuchać co na ten temat mówi święta Teresa od Jezusa: „Daremnie szukam i nic nie znajduję do czego można by było porównać prawdziwą piękność i ogromną pojemność duszy ludzkiej. I w rzeczy samej jak rozum nasz, jakkolwiek bystry, nie zdoła tego pojąć (…) jakie skarby mogą się mieścić w tej duszy i jaka jest wysoka cena jej, i kto jest Ten, co w niej mieszka, nad tym rzadko się zastanawiamy i skutkiem tego tak mało sobie ważymy, obowiązek starania się z wszelką usilnością o zachowanie jej piękności” (Teresa od Jezusa. Twierdza wewnętrzna). 

    W doświadczeniu świętej Elżbiety od Trójcy Świętej ta duchowa przestrzeń nazwana jest „wewnętrznym zamieszkaniem”. Wyjaśniając o co chodzi w zamieszkaniu pisze: „Bóg, który stworzył człowieka i utrzymuje go w istnieniu „zamieszkując” w nim jako stworzyciel i niewyczerpane źródło jego egzystencji, jako misterium miłości Trynitarnej, daje mu Ducha, który czyni go poprzez synostwo uzdolnionym do odpowiedzi na tę miłość”. Niestety zdarza się często, jak to stwierdza Elżbieta, że „zapominamy o Jego świętej obecności i pozostawiamy Go samego, żeby zajmować się czymś innym, co Nim nie jest”. 

    Jednak wszyscy duchowi autorzy, szczególnie pochodzący z tradycji monastycznej zawsze kładli szczególny nacisk na wagę poznania samego siebie i pojednania ze sobą samym dla życia z Bogiem. Elżbieta, która jest autentyczną spadkobierczynią Teresy od Jezusa i Jana od Krzyża odwołuje się do tradycji karmelitańskiej i wywodzi z niej swoją własną drogę duchową. Jej „wewnętrzne zamieszkanie” prowadzi człowieka do centrum duszy, w którym Bóg zamieszkuje tylko po to, żeby można Go tam odnaleźć. Jak tylko trochę wejdziemy w naszą duszę znajdziemy tam nie tylko nas samych ale odnajdziemy Boga. Dlatego Elżbieta zaprasza nas „zbuduj w swojej duszy małą komórkę i tam powracaj”.

    Zatem człowiek może trwać w swoim wnętrzu, w swojej duszy i zaakceptować owo zamieszkanie, kiedy wie, że Bóg jest tam obecny i czeka tam, aby móc nas uświęcić i przemienić. To co się dla Elżbiety liczy to zdeterminowana wola znalezienia Boga, życie dla Niego i otwarcie na Jego przemieniające działanie. To co liczy się dla niej powinno liczyć się i dla nas, a chodzi o poszukiwanie Boga w nas. Odnajdujemy tu pewne nuty augustiańskie, bowiem według świętego Augustyna, Bóg nie chce być szukany na zewnątrz ale w naszym najgłębszym istnieniu. 

    Podążając więc za ową wewnętrzną drogą do Boga Elżbieta odkrywa pokój i radość ponieważ Bóg w swojej Trynitarnej Obecności jest w ciągłym pokoju, miłości i radości i nie ma tu miejsca na niepokój i lęk, które tak często są naszym udziałem. Duchowość Elżbiety jest duchowością pokoju, ponieważ jest to duchowość akceptacji tego co boskie. Jeśli dusza zaakceptuje tę Obecność wówczas ożyje w niej dialog trynitarny, w którym ona odnajdzie swój udział i zamieszka w pokoju, radości i miłości Ojca i Syna i Ducha Świętego. Wówczas dusza wiedząc, że jest „zamieszkana przez Ducha” i że całą ufność pokłada w tym Duchu ze spokojem podąży w głąb duchowej przygody, którą nie ona zainicjowała, ale dzięki której ostatecznie wchodzi w przestrzeń tej wielkiej i świętej tradycji dusz „zamieszkanych przez Chrystusa i ogarniętych przez Boga”. 
  
 Tekst opracowano na podstawie książki: Philippe Ferlay, Paix et silence, Au désert avec Elisabeth de la Trinité, Essai 2010.