Konferencje ze św. Elżbietą
1. Wchodzić w ciszę

Doświadczenie duchowe i mistyczne świętej Elżbiety od Trójcy Świętej zawarte w jej pismach niejako zaprasza nas i zachęca do podjęcia duchowej przygody na poziomie niebywałej głębi, obdarzając nadzieją na spełnienie i pociągając ku fascynującym szczytom. 
Bo też chodzi tu o wielkie sprawy jedynie mogące wyznaczać zręby życia duchowego: O Trójcę Świętą, o wewnętrzne zamieszkanie, o istotę Boga, o wyrzeczenie niezbędne do tego, by zjednoczyć się z Bogiem. 
Święta Elżbieta od Trójcy Świętej przypomina nam w imieniu Boga, że pragnie On w nas zamieszkać i czeka aż otworzymy mu drzwi naszego serca, Elżbieta przytacza tutaj fragment tekstu z Apokalipsy: „Oto stoję u drzwi i kołaczę; jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał a on ze mną”. (Ap. 3,20) 
Zatem Elżbieta zachęca nas do odnowienia życia modlitwy i do wejścia w ciszę, która umożliwia proces nasłuchiwania i bycia w gotowości. Mówi ona tutaj o trzech etapach: O wejściu w ciszę i modlitwę w ciszy, o byciu czujnym i robieniu wszystkiego z Bogiem oraz o przebywaniu w sobie samym, w swoim wnętrzu z akceptacją i pokojem.
Przypomina jednak, że warunkiem osiągnięcia wewnętrznej ciszy jest świadomość, że jej źródłem jest cisza w jakiej objawia się Miłość Boskiej Trójcy. Bóg jest tajemnicą ciszy, ponieważ jest tajemnicą nieskończonej miłości. Nasze ludzkie doświadczenie miłości pokazuje nam jak ważne jest milczenie, gdy jest nasycone miłością. Osoby, które bardzo kochają odczuwają coraz mniejszą potrzebę rozmowy, nie czują ciszy jako zakłopotania ale przeciwnie jako pełnię. Dzieje się tak wówczas, gdy jedna z kochających stron zaprasza drugą do milczenia, żeby wspólnie kontemplować miłość. Taka jest właśnie Cisza Trójcy Świętej. Milczenie Boga jest sposobem wypowiadania tajemnicy Jego odwiecznej miłości. 
Elżbieta przypomina, że ta wymiana pełna miłości nie toczy się na zewnątrz nas, ale w nas, w naszej najgłębszej istocie. 
Trwać w milczeniu, to po prostu pozwolić, żeby milczenie Boga rozbrzmiewało w nas jako przejaw pełnej miłości. Aby odczuć tę miłość, Elżbieta mówi, że trzeba przez cały czas być uważnym i trzeba trwać ciszy, gdyż te dwie sprawy są połączone; utrzymywanie ciszy i uważne pamiętanie o obecnym Bogu bo tylko wówczas kontemplacja wypełnia nasze serca. 
Traktując rzecz z punktu widzenia podstawowego ludzkiego doświadczenie to na ogół znamy dwa rodzaje ciszy: 
- milczenie zmęczenia i pustki lub
- cisza złego humoru, fochów i zamknięcia w sobie.
Ten nowy rodzaj ciszy jest dla nas wyzwaniem i zarazem wyzwoleniem. Zatem milczenie kontemplacji jest ciągłym czuwaniem, które nawiązuje w sercu do dialogu Trynitarnego i słucha głosu Miłości. Bycie uważnym w dialogu oznacza: „Ty jesteś moim synem umiłowanym, dbam o twoje dobro”. Zatem „znalezienie mojego miejsca w tym dialogu odbywa się poprzez przyjęcie miłości Ojca, która we mnie jest dawana Synowi w Duchu Świętym”. 
W konsekwencji oznacza to modlitwę z serca do serca, z samej głębi, gdzie cała dusza rozpływa się w Bogu, podczas gdy Bóg rozpływa się w niej, żeby ją przemienić w „Niego Samego.”
„Taka modlitwa jest odpoczynkiem i odprężeniem, idziemy po prostu do Tego, którego miłujemy, trzymamy się blisko Niego jak małe dziecko w ramionach matki i pozwalamy bić jej sercu” 
Kiedy Elżbieta pisze te słowa bez wątpliwości przywołuje słowa psalmu (Psalm 130,2): „Ja nie gonię za tym, co wielkie albo co przerasta moje siły. Przeciwnie; zaprowadziłem ład i spokój w mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę- tak we mnie jest moja dusza”.
Zatem modlitwa miłości i milczenia jest pełna spokoju, prostoty i piękna, gdyż dobrze jest być kochanym i kochać. Niesie ona radość poznania, że Bóg nas kocha ze wzajemnością. Taka modlitwa powiększa prostotę duszy i pozwala tu na ziemi trochę zakosztować prostoty Boga, bowiem Bóg jest prosty w swej miłości i daje doświadczenie tej prostoty duszy, która akceptuje Jego łagodną Obecność.
„Taka modlitwa wprowadza w rodzaj ciągłej komunii z Trójcą. Ona pozwala spotykać Tego, który jest Teraz i który jest Żyjącym, a my otwieramy nasze serca, żeby życie Trójcy Świętej zaistniało w nas a nie na zewnątrz nas, wówczas przygoda modlitwy zanurzona w prawdzie jest przygodą pełną pokoju, ponieważ jest oparta na pokoju Boga. Tylko wówczas pozwalam Bogu wypowiadać do mnie słowa, które są istotą i fundamentem mojej egzystencji i stają się słowem przewodnim mojego życia pomimo całej mojej słabości i grzeszności:” Ty jesteś moim dzieckiem umiłowanym, w tobie mam upodobanie”. Modlitwa taka jest uległością Duchowi. Przyjmuję Ducha jako najcenniejszy Dar, którym obdarzył mnie Ojciec, najbardziej osobisty ze wszystkich darów. Przez przyjęcie Ducha staję się Jego Synem, bowiem Ojciec chciał, żeby moje serce było zamieszkane przez tę Obecność i żeby nigdy nie było puste, ale zawsze trwało w modlitwie. Przyjmuję więc tę Obecność tak jak Maryja ją przyjmowała. Trwam w milczeniu, żeby moje życie przestawało być tylko moją przygodą a stawało się życiem Ducha w najgłębszej cząstce mojego serca”.

 Tekst opracowano na podstawie książki: Philippe Ferlay, Paix et silence, Au désert avec Elisabeth de la Trinité, Essai 2010.